RSS
środa, 22 stycznia 2014
Przedruk z wPolityce.pl

Wąska elita multimiliarderów licząca 85 osób zgromadziła tyle bogactwa, co 3,5 mld najbiedniejszych, stanowiących połowę ludności świata - ogłosiła organizacja Oxfam wraporcie opublikowanym w przededniu dorocznego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Oxfam, zajmujący się pomocą charytatywną, głównie w Afryce, oszacował, że łączny majątek 85 najbogatszych ludzi w świecie, wynosi 1,7 biliona USD. Ogółem 1 proc. ludności świata zgromadził bogactwo szacowane na 110 bln USD.

Najbogatszym człowiekiem świata jest Meksykanin Carlos Slim Helu - potentat telekomunikacyjny, którego majątek magazyn "Forbes" wycenił na 73 mld USD. Na drugim miejscu jest Bill Gates z 67 mld USD. Na liście najbogatszych są też inwestor finansowy Warren Buffet (53,5 mld USD), współzałożyciel Google'a Larry Page (23 mld USD), a także spadkobierczyni rodzinnej fortuny L'Oreal, Liliane Bettencourt (30 mld USD) - najbogatsza kobieta świata.

    70 proc. ludności świata żyje w krajach, w których przepaść między najbogatszymi i najbiedniejszymi pogłębiła się w ostatnich 30 latach

- zaznacza Oxfam.

18:27, iveggy
Link
czwartek, 19 grudnia 2013

 

 

Miedzynarodowa firma Domino's sprzedająca pizzę onlinę z ekspresową dostawą do domu, po raz pierwszy oferuje wegańską pizzę, ale na razie tylko w Izraelu. Przepis na wegańską pizzę opracowano w ciągu 6 miesięcy. Pizza posypana jest serem sojowym.

 

 

 

 http://www.washingtontimes.com/news/2013/dec/16/dominos-launches-its-first-vegan-pizza/

 


04:54, iveggy
Link
niedziela, 24 listopada 2013

Na podstawie artykułu "Anonymous launches campaign against Japanese dolphin hunters" (link)

 

Aktywiści Internetowi Anonymous ogłosili, że zaczynają operację #OpKillingBay (hashtag na twitterze), skierowaną przeciwko polującym na delfiny w japońskiej zatoczce Taiji. Operacja ma wzmocnić międzynarodowy ruch na rzecz zakończenia rzezi delfinów w Japonii.

"Rządzący Japonią, obserwujemy was, i wasze chore działania już od dłuższego czasu. Mimo że międzynarodowa społeczność wysłała wiele próśb, nie zaprzestaliście rzezi tych ssaków dla własnych korzyści. Narażacie życia waszych obywateli, pozwalając im na konsumpcję mięsa delfinów. Swoim zachowaniem sprowadziliście ogromny wstyd na Japonię."

Rocznie Japonia zabija ok. 17 tys. delfinów, mimo że ich mięso wykazuje wysoką zawartość rtęci.

"OpKillingBay" zaczyna się 1 grudnia, jak podaje oficjalne oświadczenie, które wzywa wszystkich aktywistów i hakerów do udziału: http://pastebin.com/HX80Lu54

Obecna, zatwierdzona przez rząd, metoda zabijania przez przekłucie harpunem kręgosłupa jest mniej malownicza niż tradycyjne podrzynanie gardeł, aby zwierzęta wykrwawiły się w wodzie.

Nie wszystkie delfiny są zabijane, niektóre sprzedawane są do morskich parków rozrywki, takich jak Sea World. Aktywiści z Anonymous włamali się na niektóre japońskie strony rządowe i zostawili ostrzeżenia.



http://www.dailydot.com/news/opkillingbay-japanese-dolphin-hunting/

20:29, iveggy
Link
niedziela, 10 listopada 2013

 

Przedruk z Gazety Wyborczej (link)

Inżynierowie z Uniwersytetu Duke'a w USA skonstruowali ładowarkę, która czerpie energię elektryczną ze "śmieciowego" promieniowania mikrofalowego. Jest niewielka, ma sprawność lepszą od ogniw słonecznych i może ładować przenośne urządzenia elektroniczne, np. smartfony.

power converter

Coraz bardziej popularne panele fotowoltaiczne wyłapują promieniowanie słoneczne i zamieniają je na energię elektryczną. Te konsumenckie, które ludzie montują sobie na dachach, potrafią zamienić na prąd mniej niż 20 proc. energii słonecznej, która na nie pada.

Naukowcy z Duke'a twierdzą, że skonstruowali podobne ogniwa, ale wykorzystujące mikrofale. Łącząc ze sobą pięć elementów z włókna szklanego i miedzi, udało im się zamienić promieniowanie mikrofalowe w prąd o napięciu 7,3 V. Ich publikacja na ten temat ukaże się w grudniowym wydaniu pisma "Applied Physics Letters".

Uczeni uważają, że za pomocą specjalnie skonstruowanych materiałów, tzw. metamateriałów, dałoby się wyłapywać i wykorzystywać także promieniowanie elektromagnetyczne o innej długości fali, np. radiowe. A jesteśmy w nim wręcz zanurzeni, bo oprócz Słońca jego źródłem są dziś satelity, nadajniki komórkowe, rozgłośnie radiowe, telewizje itp.

Większość tego promieniowania, do wyemitowania którego potrzeba przecież prądu, idzie kompletnie na straty, rozpraszając się "w powietrzu". Badacze proponują więc np., żeby sufity w domach, w których zainstalowana jest sieć Wi-Fi, pokrywać specjalnym materiałem - odzyskiwałby on sygnał routera i zamieniał go z powrotem w energię elektryczną. Podobnie można by zbudować metamateriał okrywający telefony komórkowe, który ładowałby je, czerpiąc z otaczającego nas "odpadowego" promieniowania.

Zdaniem naukowców (wśród autorów pracy jest profesor, doktorant i student) można by również stworzyć metamateriały, które zmieniałyby na prąd sygnały dźwiękowe, którymi nasz świat jest dosłownie zaśmiecony.

Im samym udało się na razie zamienić na prąd aż 37 proc. promieniowania mikrofalowego, które padło na ich urządzenie (na zdjęciu).


http://wyborcza.pl 1,75476,14919881,Bedziemy_czerpac_prad_z_powietrza_.html#ixzz2kGVhvR81

 

http://www.computerworld.com/s/article/9243908/Duke_researchers_device_pulls_energy_out_of_thin_air

18:47, iveggy
Link
piątek, 25 października 2013

 Inwestorzy już ostrzą (drapieżne) zęby

Przedruk z Gazety Wyborczej (link)

Lokalny parlament Grenlandii postanowił znieść obowiązujący od wielu dziesięcioleci zakaz eksploatacji olbrzymich i różnorodnych bogactw mineralnych tej należącej do Danii wyspy. Grenlandia posiada m.in. złoża uranu i innych rzadkich pierwiastków.
Na eksploatację złóż rzadkich minerałów ostrzą już sobie zęby inwestorzy od Australii do Chin. Są one niezbędne do produkcji wielu urządzeń i elektroniki od turbin wiatrowych, poprzez smartfony, do samochodów hybrydowych.

Wraz z topnieniem pokrywy lodowej coraz większe połacie terytorium Grenlandii są dostępne dla przemysłu wydobywczego. Ponadto otwarcie nowych szlaków żeglugowych w rejonie Arktyki sprawia, że Grenlandia wyszła z wiekowej izolacji.
- Nie możemy żyć ze stale wzrastającym bezrobociem i coraz wyższymi kosztami utrzymania, ponieważ nasza gospodarka jest w stanie zastoju. Musimy skończyć z polityką "zero tolerancji" dla uranu - powiedział premier prowincjonalnego rządu Grenlandii Aleqa Hammond podczas debaty w parlamencie. Plany rządu zyskały aprobatę większością 15 głosów.

Eksploatacja złóż zagrozi środowisku naturalnemu Arktyki?

Władze podały, że brytyjska firma London Mining otrzymała już pierwszą dużą koncesję na wydobycie rudy żelaza na terenie Grenlandii. Przy wydobyciu surowca mają być zatrudnieni mieszkańcy wyspy.

Plany eksploatacji złóż uranu skrytykowały już organizacje ekologiczne, które ostrzegły, że może to zagrozić środowisku naturalnemu Arktyki.

Analitycy podkreślają, że problem ten może doprowadzić do konfliktu z Danią, która wciąż odpowiada za sprawy bezpieczeństwa i obrony Grenlandii. Prawdopodobnie wydobywanie uranu wymagałoby zgody parlamentu w Kopenhadze.

W przyszłości pełna autonomia i ogłoszenie niepodległości

Ludność Grenlandii liczy zaledwie 57 tys. osób i składa się głównie z członków eskimoskiego plemienia Inuitów. Grenlandia, będącą największą wyspą na świecie, uzyskała prawa do samorządu w 2009 r. Większość miejscowych polityków deklaruje dążenie do pełnej autonomii, a w przyszłości nie wykluczają ogłoszenia niepodległości.

Dochody z eksploatacji bogactw naturalnych pozwoliłyby Grenlandii jeszcze bardziej uniezależnić się od Danii.

Grenlandia 

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,14839864,Grenlandia_znosi_zakaz_eksploatacji_swoich_olbrzymich.html

14:16, iveggy
Link
czwartek, 17 października 2013

 

Na początku października, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odrzucił odwołanie kanadyjskiej organizacji plemiennej zabiegającej o utrzymanie prawa do handlu skórami z fok zamieszkujących rejony arktyczne.

link w jęz. pol.

link w jęz. ang
.


Poniżej artykuł z kwietnia br.

 Mimo mrocznych zapowiedzi, że na wniosek kanadyjskiej organizacji plemiennej Inuit Tapiriit Kanatami (ITK) oraz Kanadyjskiego Instytutu Futrzarskiego, sąd w Luksemburgu odwoła zakaz handlu skórami foczymi, tak się jednak nie stało. Sąd Unijny podtrzymał 3-letni zakaz.

W przyszłym tygodniu rząd Kanady zamierza odwołać się do Światowej Organizacji Handlu (World Trade Organisation) w Genewie.

W oficjalnym oświadczeniu kanadyjski rząd napisał:

"The Canadian government will continue to send a strong message that we are serious about defending our legitimate commercial seal harvest."

"Rząd Kanady zamierza przekazać silne przesłanie, że poważnie traktuje swoje prawo do komercyjnego żniwa fok."

Niewinny zwrot "commercial seal harvest"... "Harvest" to łagodne określenie na masowe mordowanie zwierząt... normalnie słowo to dotyczy zbiorów zbóż i owoców, ale coraz częściej używane jest także w odniesieniu do zabijania zwierząt czy połowów "owoców morza".

 

08:21, iveggy
Link
środa, 25 września 2013

 

Na podstawie artykułu ze strony DailyMail.co.uk

Książę Edward, najmłodszy syn brytyjskiej królowej Elżbiety II, paraduje w krawacie, na którym widnieje taki oto wzorek:

Prince Edward's tie

Organizacja The League Against Cruel Sports, która prowadzi kampanie przeciwko okrutnym sportom, takim jak walki byków i polowania, "wyraziła 'rozczarowanie', że na uroczyste otwarcie nowej Biblioteki Centralnej w Liverpoolu, Hrabia Wessex założył krawat przedstawiający matadorów."

Prince Edward tie

 

 

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2431658/Campaigners-hit-Prince-Edwards-TIE-features-pictures-bullfighting.html



16:07, iveggy
Link
poniedziałek, 23 września 2013

 

Photo: DPA

 

Niemcy przeznaczyły miliony euro na budowę mostów TYLKO dla zwierząt. Jeśli na moście zostanie przyłapany człowiek, zapłaci karę €35. W ciągu następnej dekady powstanie ponad 100 takich mostów.

(Pełny tekst artykułu w jęz. angielskim: http://www.thelocal.de/national/20130918-51975.html)

03:07, iveggy
Link
wtorek, 10 września 2013

 

 

Przedruk z wyborcza.pl

Akcję zorganizował Greenpeace w ramach projektu Adoptuj Pszczołę. Uroczystego otwarcia hotelu dokonał Marcin Bosak, aktor filmowy i teatralny. Hotel znajduje się obok pubu Tola.
Jest to pierwszy ze stu hoteli dla owadów zapylających, jakie powstaną w polskich miastach. Zasady przedsięwzięcia są proste: na stronie www.adoptujpszczole.pl można zaadoptować pszczołę. Koszt takiej adopcji to 2 zł. Każde 400 zaadoptowanych pszczół pozwala wybudować jeden hotel. Akcja ruszyła 5 września i potrwa do końca miesiąca. Licznik na stronie wskazuje, ile hoteli można wybudować za zebrane już środki. Otwarcie kolejnych zaplanowano na wiosnę przyszłego roku.

Hotele to specjalne konstrukcje wypełnione naturalnymi materiałami, takimi jak drewno, słoma, glina, patyki, cegły oraz bambusowe tyczki. W przeciwieństwie do tradycyjnego ula mogą w nim mieszkać różne gatunki owadów zapylających, jak np. trzmiele i muchówki. Hotele mają zapewnić schronienie i miejsce do rozmnażania gatunkom, które wymierają w ostatnich latach. Greenpeace ocenia, że w Polsce ginie co roku 16-20 proc. pszczół miodnych i innych owadów zapylających.



Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75476,14573561,Na_Polu_Mokotowskim_powstal_nowy_hotel____dla_owadow.html#ixzz2eUtr5Yii


15:54, iveggy
Link
sobota, 17 sierpnia 2013

N-Fix to nowa technologia, która w przyszłości może wyeliminować nawozy sztuczne -  jednak jak zwykle, ingerencja w prawa natury może okazać się niebezpieczna...

Przedruk ze strony geekweek.pl:

Naukowcom z Uniwersytetu Nottingham udało się opracować technologię, która może na zawsze zrewolucjonizować rolnictwo całkowicie usuwając konieczność stosowania niebezpiecznych dla zdrowia nawozów sztucznych. Udało im się opracować metodę, dzięki której wszystkie rośliny są w stanie pobierać konieczny im do rozwoju azot z powietrza.

Naturalnie tylko rośliny strączkowe posiadły taką umiejętność - przy pomocy pewnych bakterii są one w stanie wyłapywać azot z powietrza - jednak większość roślin pobiera go z gleby - dlatego też rolnicy powszechnie używają bogatych w jego związki nawozów sztucznych.

Zdaniem brytyjskich badaczy szkody wywoływane przez nawozy azotowe w ziemi, a także zatruwanie atmosfery amoniakiem i tlenkami azotu jest bardzo poważnym problemem. W samej tylko Europie liczy się, że straty tym spowodowane mogą wynosić od 70 do 325 miliardów euro rocznie.

Technologia nazwana N-Fix nie jest przy tym żadną modyfikacją genetyczną ani bioinżynieryjną. Wykorzystuje ona występujące w przyrodzie bakterie potrafiące wychwytywać azot z powietrza. Po wszczepieniu roślinie tej bakterii okazało się, że tworzą one bardzo zgodną symbiozę, w wyniku której każda komórka rośliny zyskuje umiejętność wychwytywania azotu z atmosfery.

Zdaniem odkrywców jest to metoda całkowicie neutralna dla środowiska i można ją stosować do wszystkich uprawianych na Ziemi roślin, co potwierdzono w całym szeregu badań przeprowadzonych nad jej skutecznością w ostatnich 10 latach. Przede wszystkim jednak jest ona dużo tańsza dla rolników niż używanie nawozów sztucznych, dlatego nic nie powinno stać na przeszkodzie aby dokonała się rewolucja na tym polu.

Obecnie naukowcy w celu komercjalizacji odkrycia stworzyli firmę Azotic Technologies, która ma przeprowadzić jeszcze szersze badania w celu zebrania danych koniecznych do uzyskania wymaganych zezwoleń do sprzedaży N-Fix w Unii Europejskiej, USA, Kanadzie i Brazylii.

Sym N

http://cropview.wordpress.com/2013/07/27/niro-inoculation/
http://www.oaft.org/pdf/AzoticTechnologies.pdf
http://www.youtube.com/watch?v=HzHhDpCJhjU http://www.azotictechnologies.com
http://www.sciencedaily.com/releases/2013/07/130725125024.htm
http://www.wlass.user.icpnet.pl/N-Fix.html


 
16:43, iveggy
Link
wtorek, 13 sierpnia 2013

 

Sezon letni w tym roku jest bardzo pozytywny - trzy kraje zakazały wykorzystywania dzikich zwierząt w cyrkach: Kolumbia w czerwcu, Belgia w lipcu i Salwador w sierpniu.

 

Victory! Belgium Bans Wild Animals in Circuses

 

http://danimalnews.com/news/2013/08/10/ElSalvador-Bans-Animal-Circuses.html

http://www.care2.com/causes/victory-belgium-bans-wild-animals-in-circuses.html

http://latino.foxnews.com/latino/lifestyle/2013/06/17/colombia-bans-use-wild-animals-in-circuses/

01:02, iveggy
Link
niedziela, 28 lipca 2013

Musimy zdelegalizować wszystkie ogrody zoologiczne - twierdzi Damian Aspinall, właściciel słynnego parku zoologicznego w Wielkiej Brytanii. Aspinall, który odziedziczył fundację i park po swoim ojcu, twierdzi, że nie wolno traktować zwierząt jako formy rozrywki, zamykając je w więzieniu bez możliwości zawieszenia wyroku.

Aspinall niedawno wypuścił na wolność 9 goryli - powiedział, że kiedy powoli wchodziły do dżungli, było to dla niego najpiękniejszym przeżyciem.

"Odgrywaliśmy Boga, kiedy zabraliśmy zwierzęta z lasu na potrzeby zoo, więc z pewnością możemy znowu zagrać rolę Boga i postarać się, by niektóre ze zwierząt wróciły do domu."

http://www.express.co.uk/news/uk/416277/We-need-to-abolish-all-zoos-says-Britain-s-most-famous-zoo-owner-Damian-Aspinall

 

16:26, iveggy
Link
piątek, 28 czerwca 2013
Napoje i inne produkty dietetyczne, z niską ilością kalorii, bardzo często zawierają tzw. sztuczny cukier, który ukrywa się pod różnymi nazwami. Produkt ten został wynaleziony w USA w 1965, podobno przez czysty przypadek (chociaż czytałam kiedyś teorię spiskową, że znany był dużo wcześniej i wchodził w skład broni chemicznej). Przez lata laboratorium mające patent na aspartam należało do Monsanto. Kiedy czyta się historię tego słodziku, ciarki przechodzą po plecach... widać wyraźnie, jak silna opozycja organów rządowych USA zostaje zastąpiona gorliwym przyzwoleniem (szczegółowo: link w jęz. ang, mniej szczegółowo: link w jęz. pol.).


Przykładowe marki/producenci używający tego składnika: Coca-Cola, Pepsi, Orbit, Menthos, Winterfresh oraz produkty: GATORADE, POWERADE, ISOSTAR, Cedevita Light, Vibovit Junior, piwo REDS, KARMI, witaminy dla dzieci Additiva Multivitamina, MrMax i wiele wiele innych.. Przechodząc w lokalnym markecie między półkami z łatwością spotkamy sporo żywności zawierającej aspartam, najlepiej sprawdź sam… link: http://kulisyrzeczywistosci.pl/zdrowie/aspartam-slodzik-ukryta-trucizna/

Poniżej przedruk tekstu ze strony www.macierz.org.pl

Aspartam

- Śmiertelna Trucizna

Opracowano na podstawie artykułu zaczerpniętego z biuletynu
Dr Mercola z Townsend Letter for Doctors and Patients (Tłum. M. Trojanowskiego)

Ze wszystkich dostępnych na rynku, ASPARTAM (znany też jako dodatek E 951)
jest najbardziej niebezpieczną substancją dodawaną do żywności!!!

Aspartam jest nazwą techniczną nazw handlowych:
NutraSweet, Equal, Spoonful i Equal-Measure.

Aspartam odpowiada za ponad 75% doniesień o niekorzystnych reakcjach na dodatki do żywności przekazywanych do FDA. Wiele z tych reakcji jest bardzo poważnych włącznie z atakami padaczki i zgonami. Kilka z 90 różnych udokumentowanych symptomów powodowanych przez aspartam to: bóle i zawroty głowy, migreny, napady epilepsji, nudności, drętwienia, skurcze mięśni, przybieranie na wadze, wysypki, depresje, zmęczenie, drażliwość, częstoskurcz serca, bezsenność, problemy z widzeniem, utrata słuchu, palpitacje serca, trudności z oddychaniem, ataki niepokoju, niewyraźna wymowa, utrata smaku, szum w uszach, utrata pamięci i bóle stawów. Badacze i lekarze studiujący niekorzystne działanie aspartamu stwierdzili, że jego spożywanie może się przyczynić do wywołania lub pogorszenia stanu w następujących chorobach chronicznych: guzy mózgu, stwardnienie rozsiane, epilepsja, chroniczny syndrom zmęczenia, choroba Parkinsona, choroba Alzheimera, opóźnienie umysłowe, chłoniak, wady wrodzone, fibromyalgia, i cukrzyca(!). Aspartam jest kombinacją trzech substancji chemicznych: Kwasu asparaginowego (40%), Fenyloalaniny (40%) i Metanolu (10%).

KWAS ASPARAGINOWY (40% Aspartamu)

Nadmiar wolnych aminokwasów pobudzających takich, jak kwas asparaginowy i glutaminowy w naszej diecie, powoduje poważne chroniczne choroby neurologiczne i mnóstwo innych ostrych symptomów. Asparaginian i glutaminian działają jako neurotransmitery w mózgu ułatwiając przesyłanie informacji od neuronu do neuronu. Nadmiar asparaginianu lub glutaminianu w mózgu zabija pewne neurony powodując wpłyniecie do komórek za dużej ilości wapnia. Wpłyniecie za dużej ilości wapnia wyzwala nadmierną ilość wolnych rodników, które zabijają komórki. Kwas asparaginowy jest aminokwasem. W swojej wolnej formie (niezwiązany z białkami) podnosi znacząco poziom asparaginianu i glutaminianu we krwi.

Nadmiar asparaginianu i glutaminianu niebawem po spożyciu aspartamu lub produktu zawierającego wolny kwas glutaminowy (prekursor glutaminianu) prowadzi do wysokiego poziomu tych neurotransmiterów w pewnych obszarach mózgu. Nadmierna ilość glutaminianu i asparaginianu powoli zaczyna niszczyć neurony. Większość (ponad 75%) komórek nerwowych w pewnym szczególnym obszarze mózgu zostaje zabitych zanim zauważalne staną się jakiekolwiek kliniczne symptomy choroby chronicznej. Niektóre z pośród wielu chorób chronicznych, w przypadku których zostało wykazane, że długotrwałe eksponowanie na działanie pobudzających aminokwasów przyczynia się do powstania obserwowanych uszkodzeń, to: stwardnienie rozsiane, utrata pamięci, problemy hormonalne, utrata słuchu, epilepsja, choroba Alzheimera, choroba Parkinsona, niedobór glukozy we krwi (hypoglycemia), demencja towarzysząca AIDS, uszkodzenia mózgu, i rozstroje neuroendokrynowe. Z raportów przesyłanych do FDA wynika, że do reakcji zaliczają się też: bóle głowy / migreny, nudności, bóle brzucha, zmęczenie (blokowanie dostępu do mózgu wystarczającej ilości glukozy), problemy ze snem, problemy z widzeniem, napady niepokoju, depresja, i astma, ucisk w piersi. Wspólną skargą osób cierpiących na skutki wywołane przez aspartam jest utrata pamięci.

FENYLOALANINA (40% ASPARTAMU)

Fenyloalanina jest aminokwasem normalnie znajdowanym w mózgu. Osoby z wadą genetyczną, fenyloketonurią (PKN) nie mogą metabolizować fenyloalaniny. Prowadzi to do niebezpiecznie wysokich poziomów fenyloalaniny w mózgu (czasami śmiertelnych). Zostało wykazane, że spożywanie aspartamu, szczególnie razem z węglowodanami może prowadzić do nadmiernego poziomu fenyloalaniny w mózgu nawet u osób, które nie mają fenyloketonurii. Nie jest to tylko teoria, gdyż badania prowadzone u wielu ludzi niemających fenyloketonurii, którzy zjadali duże ilości aspartamu przez długi okres czasu, wykazały nadmierne poziomy fenyloalaniny we krwi. Nadmierne poziomy fenyloalaniny w mózgu mogą powodować obniżenie poziomu serotoniny w mózgu, prowadząc do zaburzeń emocjonalnych takich jak depresja. W testach prowadzonych na ludziach zostało wykazane, że u osób, które nieustannie używały aspartamu, poziom fenyloalaniny we krwi był znacznie podwyższony. Nawet pojedyncze spożycie aspartamu podnosiło poziom fenyloalaniny we krwi. W przypadku podwyższonego poziomu we krwi, fenyloalanina może być kumulowana w częściach mózgu i jest specjalnie niebezpieczna dla noworodków i płodów. Nadmierne gromadzenie się fenyloalaniny w mózgu może powodować schizofrenię lub podatność na napady padaczkowe. Dlatego, długotrwałe, nadmierne używanie aspartamu może spowodować wzrost sprzedaży inhibitorów resorpcji serotoniny takich, jak Prozac i leków kontrolujących schizofrenię i napady padaczki.

METANOL (ALKOHOL DRZEWNY – TRUCIZNA,
10% ASPARTAMU)

Metanol (spirytus drzewny) jest śmiertelną trucizną. Niektórzy ludzie mogą pamiętać metanol jako truciznę, która oślepiła lub zabiła ubogich alkoholików. Pod wpływem enzymu chymotrypsyny napotykanego w jelicie cienkim metanol jest stopniowo uwalniany z grupy metylowej aspartamu. Absorpcja metanolu przez organizm jest znacznie szybsza, gdy spożyciu ulega metanol w stanie wolnym. Wolny metanol uwalnia się z aspartamu, kiedy zostaje on podgrzany powyżej 30°C. Może to mieć miejsce, gdy produkty zawierające aspartam są niewłaściwie przechowywane lub gdy są one podgrzewane (np. jako część produktu spożywczego takiego jak dietetyczny deser żelujący).

Do symptomów zatrucia metanolem zaliczają się bóle głowy, brzęczenie w uchu, zawroty głowy, nudności, niepokój żołądkowo-jelitowy, osłabienie, dreszcze, zaniki pamięci, drętwienie i kłujące bóle w kończynach, zaburzenia behawioralne i zapalenie nerwu. Najlepiej poznane symptomy zatrucia metanolem to problemy z widzeniem włącznie z zamgleniem obrazu, postępowe zawężanie pól widzenia, zaciemnienie widzenia, uszkodzenia siatkówki i ślepota. Formaldehyd jest znanym czynnikiem rakotwórczym, powoduje uszkodzenia siatkówki, zakłóca replikację DNA, powoduje wady wrodzone. Oddziały Operacji Pustynna Burza były “pojone” wielkimi ilościami napojów słodzonych aspartamem, które ogrzewały się w słońcu Arabii Saudyjskiej do temperatur przekraczających 30°C. Wielu z nich wróciło do domu z licznymi zaburzeniami podobnymi do tych, które występują u ludzi zatrutych chemicznie formaldehydem. Uwalniający się w napojach metanol mógł przyczynić się do powstania tych chorób. Czynnikiem, który mógł również przyczynić się do ich powstania mogą być inne produkty metabolizmu aspartamu takie jak omówiona poniżej DKP.

DWUKETOPIPERAZYNA (DKP)

Czwartą trucizną, którą daje nam „najlepszy słodzik świata” jest DKP. Nie jest to składnik Aspartamu, ale uboczny produkt jego metabolizmu. DKP powstaje w płynach zawierających aspartam w czasie przedłużonego magazynowania. Podczas nitrozowania w jelicie, DKP daje związek, który jest podobny do N-nitrozomocznika, związku chemicznego o silnym działaniu, powodującego guzy mózgu. N-Nitrozomocznik i wszystkie n-nitrozoaminy to niezwykłe trucizny, które są tak samo pewne jak cyjanek potasu czy currara, lecz działają mniej gwałtownie i spektakularnie. Przy odpowiedniej dawce, nieuchronnie i w dość krótkim czasie, prowadzą do powstania raka i śmierci ofiary. Nitrozoaminy dają dodatkową “korzyść”: Po wywołaniu nowotworu mogą zostać wydalone z organizmu zanim ofiara umrze i zbrodnia może być doskonała!

 

DOLEGLIWOŚCI POWODOWANE PRZEZ ASPARTAM

Substancje wchodzące w skład aspartamu mogą prowadzić do szerokiej gamy dolegliwości. Niektóre z tych problemów narastają stopniowo, inne występują nagle i powodują ostre reakcje. Istnieje olbrzymia liczba ludzi, u których występują przynoszące cierpienie symptomy, do których wystąpienia przyczynia się aspartam a którzy nie mają zielonego pojęcia, dlaczego zioła lub leki nie przynoszą ulgi w ich problemach. Istnieją również inni użytkownicy aspartamu, którzy wydają się nie odczuwać gwałtownych reakcji na aspartam. Ale nawet te osoby są podatne na szkody spowodowane długotrwałym działaniem pobudzających aminokwasów, fenyloalaniny, metanolu i DKP. Szczególny niepokój wywołują zaburzenia takie jak:

Wady wrodzone.

Aspartam jest podejrzewany o powodowanie uszkodzeń mózgu u osób podatnych. Z powodu tych efektów płód może być wystawiony na niebezpieczeństwo. Niektórzy badacze sugerują, że wysokim dawkom aspartamu mogą być przypisywane problemy począwszy od zawrotów głowy i subtelnych zmian w mózgu do niedorozwoju umysłowego.

Rak (Rak mózgu).

W trwających dwa lata badaniach przeprowadzonych przez producenta aspartamu u dwunastu spośród 320 szczurów karmionych normalną dietą i aspartamem rozwinął się nowotwór mózgu, podczas gdy w grupie kontrolnej nowotwór nie rozwinął się u ani jednego szczura. Pięć z pośród tych dwunastu nowotworów rozwinęło się u szczurów karmionych niską dawką aspartamu. Nie należy więc pocieszać się jego niską dawką! Interesujące jest, że liczba nowotworów mózgu u osób powyżej 65 roku życia wzrosła o 67% między rokiem 1973 a 1990 (więc od momentu, gdy dopuszczono do użytku Aspartam). Nowotwory mózgu u wszystkich grup wiekowych „podskoczyły” o 10%. Największy wzrost nastąpił w latach 1985 - 1987. W swojej książce „Aspartam (Nutra Sweet). Czy to jest bezpieczne?” Roberts prezentuje dowody na to, że aspartam może powodować szczególnie niebezpieczną formę raka - pierwotnego chłoniaka mózgu.

Cukrzyca.

Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne (ADA) zaleca tę chemiczną truciznę osobom chorym na cukrzycę, ze względu na brak zawartości cukru jako słodzik. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez H.J. Roberts’a, specjalisty diabetologa, członka ADA i autorytetu w dziedzinie środków słodzących, aspartam 1. Prowadzi do wywołania cukrzycy klinicznej, 2. Osłabia kontrolę cukrzycową u chorych na insulinie lub lekach doustnych, 3. Prowadzi do pogorszenia pogorszenia powikłań cukrzycowych takich, jak retinopatia, katarakta, neuropatia i gastropareza, 4. Powoduje drgawki.

W stwierdzeniu dotyczącym spożywania produktów zawierających aspartam przez chorych na cukrzycę lub hipoglikemię, Roberts mówi: „Niestety u wielu pacjentów w mojej praktyce i innych, których widziałem podczas konsultacji, rozwinęły się poważne metaboliczne, neurologiczne i inne komplikacje, które mogły być przypisane specyficznie produktom zawierającym aspartam. Zostało to udowodnione przez „Utratę kontroli cukrzycowej, intensyfikację hipoglikemii, występowanie przypuszczalnych „reakcji insulinowych” (włącznie z drgawkami), które okazały się być reakcją na aspartam i wystąpienie pogorszenia, czy powikłań (szczególnie osłabienia widzenia i neuropatii) w czasie używania tych produktów. „Dramatyczna poprawa takich cech po odstawieniu aspartamu i szybki, przewidywalny ich nawrót po tym, jak pacjent ponownie spożywał produkty zawierające aspartam, świadomie lub przypadkowo.” Roberts idzie dalej mówiąc: Żałuję, że inni lekarze oraz Amerykańskie Towarzystwo Diabetologiczne (ADA) nie przekazuje pacjentom i konsumentom właściwych ostrzeżeń opartych o te powtarzające się odkrycia, które zostały opisane w moich, niezależnych od żadnej korporacji, badaniach i publikacjach.” Blaylock stwierdził, że excitotoxins takie jak wchodzące w skład aspartamu (asparaginian) mogą wywoływać cukrzycę u osób genetycznie podatnych na tą chorobę.

Zaburzenia emocjonalne.

Dr Ralph G. Walton po przeprowadzeniu badań i prób wpływu aspartamu na osoby z zaburzeniami nastroju konkludował: „osoby z zaburzeniami nastroju są szczególnie wrażliwe na ten sztuczny słodzik, używanie go przez tą grupę powinno być odradzane.”, „Wiem, że aspartam wywołuje napady padaczki. Jestem również przekonany, że definitywnie powoduje on zmiany behawioralne. Jestem oburzony, że ta substancja funkcjonuje na rynku. Osobiście kwestionuję rzetelność i prawdziwość jakichkolwiek badań finansowanych przez NutraSweet Company”. Istnieją liczne doniesienia o przypadkach obniżonego poziomu serotoniny w mózgu, depresji i innych zaburzeniach emocjonalnych łączonych z aspartamem i ustępujących po odstawieniu aspartamu.

Epilepsja/Ataki padaczki.

Przykro jest patrzeć, jak wraz ze wzrostem ilości ataków padaczki spowodowanych przez aspartam, Fundacja Epilepsji promuje „bezpieczeństwo” aspartamu. W Massachusetts Institute of Technology poddano oględzinom 80 osób, które dostały ataku padaczki po spożyciu aspartamu. Community Nutrition Institute (Społeczny Instytut Żywienia) konkludował to badanie następująco: „Te 80 przypadków spełnia własną definicję FDA nieuchronnego zagrożenia zdrowia publicznego, która wymaga od FDA przyspieszonego usunięcia produktu z rynku.” Liczne artykuły prasowe podkreślają, że spożywanie aspartamu może spowodować (zwłaszcza u pilotów) podatność na napady padaczki i zawroty głowy. Jedną z oryginalnych prób badawczych przeprowadził w 1960 niezależny naukowiec, Dr Harry Wiesman. Badał on wpływ aspartamu na „niemowlęta” naczelnych. Z pośród siedmiu „niemowląt” małp jedno zmarło po 300 dniach a pięć miało grand mai (ciężkie) ataki padaczki. Oczywiście te negatywne wyniki nie zostały przedstawione FDA w czasie procesu dopuszczeniowego przez NutraSweet Co.

Inne linki:
http://www.domos.pl/index-2.html
http://portalaktywni.pl/aktualnosci/aspartam-e951-odstaw-juz-dzis/
http://www.eioba.pl/a/25n3/nutrasweet-lub-aspartam-smiercionosna-trucizna
http://www.huffingtonpost.com/robbie-gennet/donald-rumsfeld-and-the-s_b_805581.html
http://rense.com/general50/KILLER.HTM
23:31, iveggy
Link
poniedziałek, 24 czerwca 2013

Dla zwierząt nasz świat jest piekłem... Japonia zniosła zakaz hodowania ludzkich organów wewnątrz zwierząt... tak... dobrze przeczytaliście... Szaleni naukowcy zaczęli wszczepiać zwierzętom ludzkie organy, które mają w przyszłości zastąpić organy przy przeszczepach.

Proceder ten wzbudza wątpliwości na całym świecie bynajmniej nie z powodu niesłychanego okrucieństwa wobec zwierząt, ale dlatego, że najwyższej istocie, która powstała na obraz Boga, przeszczepione zostaną organy wyhodowane w "niższym" gatunku zwierząt... Czas na zmiany, ta niska świadomość, która rządzi tym światem musi wreszcie ustąpić... Ziemia, która dosłownie opływa krwią mordowanych i torturowanych zwierząt, musi obudzić swoje wyższe ja, wyższą świadomość, która powoli przeniknie do świadomości każdej ludzkiej istoty i zepchnie krwawą przeszłość w haniebne zapomnienie.



 

http://ajw.asahi.com/article/behind_news/social_affairs/AJ201306190057

 

19:34, iveggy
Link
niedziela, 02 czerwca 2013

Niektóre stany w USA wprowadzają obowiązek oznakowania produktów zawierających GMO. Wczoraj (1 czerwca 2013) senat stanu Connecticut zatwierdził ustawę, która wprowadzi obowiązek oznakowania wszystkich produktów, których składniki zawierają GMO, napisem:  "Produced with Genetic Engineering" (wyprodukowane z pomocą inżynierii genetycznej).

Ustawa wejdzie w życie dopiero wtedy, kiedy 4 inne stany w regionie płn.-wschodnim również wprowadzą przymusowe oznakowanie produktów z GMO, a jeden ze stanów musi graniczyć z Connecticut. Następnym warunkiem jest to, że populacja tych stanów musi wynosić co najmniej 20 mln.

 

Wprowadzanie lokalnego obowiązku oznakowania produktów zawierających GMO jest odpowiedzią na bezkarność, jaką zapewniły sobie firmy biotechnologiczne, takie jak Monsanto, dzięki ustawom wprowadzonym przez rząd federalny prezydenta Obamy.


http://www1.whdh.com/news/articles/local/10010783289317/conn-senate-passes-gmo-labeling-compromise-bill/


17:56, iveggy
Link
czwartek, 09 maja 2013

 

2 maja meksykański stan Sonora zatwierdził długo oczekiwaną Ustawę o Ochronie Zwierząt. W ramach tej ustawy, stan ten, jako pierwszy w Meksyku, zakazuje walk byków. W Sonorze dwa lata temu odbył się protest przeciwko korridzie, z udziałem ponad 18 tysięcy ludzi.

Mimo że ustawa chroni także inne zwierzęta, to jednak nie zakazuje popularnych w regionie walk kogutów.



 

http://www.globalpost.com/dispatch/news/agencia-efe/130504/mexican-state-bans-bullfighting

15:48, iveggy
Link
piątek, 26 kwietnia 2013

 

Mimo mrocznych zapowiedzi, że na wniosek kanadyjskiej organizacji plemiennej Inuit Tapiriit Kanatami (ITK) oraz Kanadyjskiego Instytutu Futrzarskiego, sąd w Luksemburgu odwoła zakaz handlu skórami foczymi, tak się jednak nie stało. Sąd Unijny podtrzymał 3-letni zakaz.

W przyszłym tygodniu rząd Kanady zamierza odwołać się do Światowej Organizacji Handlu (World Trade Organisation) w Genewie.

W oficjalnym oświadczeniu kanadyjski rząd napisał:

"The Canadian government will continue to send a strong message that we are serious about defending our legitimate commercial seal harvest."

"Rząd Kanady zamierza przekazać silne przesłanie, że poważnie traktuje swoje prawo do komercyjnego żniwa fok."

Zastanawiałam się, jak przetłumaczyć zwrot "commercial seal harvest"... "Harvest" to takie łagodne określenie na masowe mordowanie zwierząt... normalnie słowo to dotyczy zbiorów zbóż i owoców, ale coraz częściej używane jest także w odniesieniu do zabijania zwierząt czy połowów "owoców morza".

 

http://euobserver.com/economic/119959

17:34, iveggy
Link
środa, 17 kwietnia 2013


Nareszcie, mimo gróźb ze strony właścicieli cyrków w Wielkiej Brytanii, brytyjski rząd wprowadza całkowity zakaz wykorzystywania dzikich zwierząt w cyrkach.

Złamanie zakazu będzie karalne dopiero od grudnia 2015 roku - jak wyjaśnił minister rolnictwa David Heath "Okres przejściowy ma zapewnić podróżującym cyrkom wystarczająco czasu na przystosowanie się oraz zorganizowanie odpowiedniej opieki dla swoich dzikich zwierząt."

Jeszcze tylko biedne psy, konie i kucyki czekają na swoją kolej... na razie bite, porażane prądem, głodzone i terroryzowane - legalnie i zgodnie z prawem naszego podobno cywilizowanego świata...



 

http://www.guardian.co.uk/world/2013/apr/16/circuses-banned-using-wild-animals

22:45, iveggy
Link
środa, 10 kwietnia 2013

W nowojorskiej gazecie  "The New York Times" (link) ukazał się niedawno bardzo dobry artykuł opisujący badania nad florą bakteryjną osób jedzących mięso. Okazuje się, że nie tylko mięso, ale także pewne wzbogacane L-karnityną napoje pomagają w rozwoju negatywnej dla zdrowia flory bakteryjnej.

Najśmieszniejsze jest to, że nawet sami naukowcy, którzy tego dowiedli, nie mają zamiaru przejść na dietę wegańską, mimo że twierdzą, że jest ona najzdrowsza. Ludzkie umysły zamykają się na pewnym poziomie i nie dopuszczają zmiany na lepsze. Teraz ci sami naukowcy na pewno będą szukać lekarstwa na zabicie tych szkodliwych bakterii, zamiast po prostu zmienić dietę na zdrowszą.

Właśnie zamierzałam przetłumaczyć ten artykuł z angielskiego, ale streszczenie ukazało się dzisiaj w Gazecie Wyborczej. Jednak nie zawiera ono ważnego dla nas fragmentu:

Prawdziwy problem (…) stanowi niedokładnie jeszcze znana substancja chemiczna, która jest wydzielana przez bakterie w jelitach, kiedy ludzie jedzą czerwone mięso. Wątroba przetwarza ją szybko w inną niedokładnie jeszcze zbadaną substancję chemiczną zwaną TMAO, która przedostaje się do krwi i sprawia, że wzrasta ryzyko zawału serca.

Tzn. na razie w teorii. Tak więc pytanie na dzisiejszy ranek: Czy wydzielina TMAO pokaże się we krwi osób, które właśnie zjadły kotleta? I czy to samo przydarzy się weganowi, który nie jadł mięsa co najmniej od roku i który zjadł ten sam posiłek (co mięsożerca)?

Odpowiedź brzmi: TMAO pokazało się u 5 osób mięsożernych, ale nie u wegnina (zbadano razem 6 osób). Naukowcy odkryli, że znając poziom TMAO można przewidzieć atak serca. (…)

 

Poniżej przedruk z Wyborczej (link)

 

Wielbiciele steków, strzeżcie się! Jedzenie nawet tych najchudszych może zwiększyć ryzyko rozwoju chorób układu krążenia, miażdżycy i zawału. A wszystko przez... bakterie
Częste jedzenie czerwonego mięsa (wołowiny, wieprzowiny) jest niezdrowe dla serca. O tym wiemy od dawna. Dotychczas jednak uczeni byli przekonani, że szkodzą nam zawarte w nim nasycone kwasy tłuszczowe i cholesterol.

Teraz okazuje się, że te związki wprawdzie odgrywają rolę w całym procesie powstawania choroby, ale dość marginalną. Wszystkiemu winne są inne molekuły. Na dokładkę produkują je pod wpływem mięsnej diety nasze własne bakterie żyjące w układzie pokarmowym.

To kolejna praca zwracająca uwagę na rolę, jaką w naszym ciele odgrywają mikroby (są one m.in. współwinne epidemii otyłości - "Gazeta Wyborcza", 3 kwietnia). Człowiek jest ponoć tym, co je. Wygląda na to, że raczej tym, co jedzą i produkują nasze bakterie.

Dr Hazen smaży steki

Wszystko zaczęło się pięć lat temu, gdy kardiolog z Kliniki Cleveland w Ohio dr Stanley Hazen rozpoczął badania osób zagrożonych chorobami układu krążenia. Pacjenci przychodzili na jego oddział na rutynowe testy.

Od tego czasu zebrało się ich ok. 10 tys. osób. Wszystkim za ich zgodą, oprócz badań typu EKG, pobierano krew do analiz. Próbki te posłużyły później kardiologowi oraz jego zespołowi do dalszej pracy. Uczeni mogli też śledzić dalsze losy swoich pacjentów. Wiedzieli np., czy któryś z nich doznał zawału serca lub zmarł z powodu choroby układu krążenia w ciągu trzech lat od pierwszej wizyty.

Z wcześniejszych badań wiadomo, że zbyt częste jedzenie czerwonego mięsa zwiększa ryzyko śmierci z powodu chorób układu krążenia, nawet jeśli kontrolujemy zawarty w posiłku poziom tłuszczu i cholesterolu. By dowiedzieć się, dlaczego tak jest, dr Hazen opracował "stekowy" eksperyment. Wzięło w nim udział kilkadziesiąt osób (wegan, wegetarian oraz osób jedzących mięso).

Wszystkim podano związek - L-karnitynę, który w dużych ilościach występuje w czerwonym mięsie, a także w produktach mlecznych.

Jest ona syntetyzowana w wątrobie, nerkach i mózgu z aminokwasów - lizyny i metioniny. Pełni rolę w transporcie kwasów tłuszczowych. Bardzo dużo jest jej w mięśniach. Najbogatsze w nią są baranina, wołowina, wieprzowina. Naturalna L-karnityna jest nam potrzebna i powinna być obecna w codziennej diecie. Nie podlega ona jednak metabolizmowi - to znaczy, że komórki naszego ciała jej nie rozkładają.

Testy wykonane przez Amerykanów wykazały, że jedzenie L-karnityny zwiększa we krwi poziom innego związku - N-tlenku-trimetyloaminy (TMAO), który wpływa na metabolizm cholesterolu. Spowalnia usuwanie go z krwi, przez co akumuluje się on na ściankach naczyń krwionośnych, tworząc płytki miażdżycowe.

Co ciekawe, okazało się, że osoby niejedzące mięsa po dawce L-karnityny wytwarzały znacznie mniej TMAO niż mięsożercy. Dlaczego?

Mięsożerne mikroby

Okazało się, że jarosze i wielbiciele mięsa mają zupełnie odmienną florę bakteryjną. Hazen uważał, że jest to kluczem do rozwiązania zagadki. Po prostu regularne jedzenie mięsa zachęca do wzrostu bakterie, które przekształcają L-karnitynę w TMAO. Weganie i wegetarianie nie mają czym karmić swoich mięsożernych mikrobów, dlatego ich liczebność jest niska. A skoro ich nie ma, to nie mogą rozłożyć L-karnityny, tworząc szkodliwy związek.

By potwierdzić swoje przypuszczenia, naukowcy zmierzyli stężenie L-karnityny we krwi prawie 2,6 tys. osób (skorzystali z próbek przechowywanych w Klinice). Wyszło na to, że sama L-karnityna nie jest szkodliwa, ale już osoby, które miały dużo i jej, i TMAO, były w najwyższej grupie ryzyka rozwoju chorób układu krążenia lub zawału serca. To często byli ci sami pacjenci, którzy według danych Kliniki poważnie zachorowali lub nawet zmarli w wyniku chorób układu krążenia.

Ostatnią częścią badań Hazena był eksperyment przeprowadzony na myszach. Uczeni odkryli, że karmione L-karnityną gryzonie dwa razy częściej chorują na miażdżycę. Ale gdy podano im niszczące florę jelitową antybiotyki, ryzyko choroby spadało, a w mysich naczyniach krwionośnych tworzyło się mniej miażdżycowych blaszek.

Doświadczenie z antybiotykami powtórzono też na pięciu ochotnikach, którym przez tydzień podawano leki, z takim samym skutkiem.

- To dowodzi, że to bakterie, a nie sama L-karnityna, nam szkodzą. To one "psują" mięso, uwalniając z niego szkodliwe związki - podsumowuje Hazen. I dodaje, że jego badania są sygnałem do opracowania nowej diety sprzyjającej zdrowiu - opartej na znacznie mniejszej ilości czerwonego mięsa.

- W niektórych przypadkach skład flory bakteryjnej może odgrywać niemal tak samo ważną rolę jak sposób odżywiania się i zdrowa dieta. Bakterie jelitowe wytwarzają z jedzenia całą gamę związków, na które nie zwracamy uwagi, a które mają wpływ na nasz metabolizm - przekonuje Amerykanin.

W teorii zmniejszenie liczby bakterii, które przetwarzają L-karnitynę, zmniejszyłoby ryzyko kłopotów zdrowotnych wynikających z jedzenia mięsa. Może ktoś kiedyś stworzy probiotyczne szczepy, które wyprą lubiące L-karnitynę bakterie?

Co one takiego lubią w tym związku? - Traktują go jako dobre źródło energii - mówią uczeni.

Raz na dwa tygodnie

Badania Amerykanów powinny zaniepokoić nie tylko osoby lubiące steki, ale też te stosujące L-karnitynę jako suplement diety (jest ona też dodawana do napojów energetycznych). Związek ten jest reklamowany jako produkt dodający energii, wspomagający odchudzanie i budujący masę mięśniową.

- Żadna z tych jego "właściwości" nie została udowodniona. Nie widzę powodu, żeby w ogóle korzystać z L-karnityny - uważa Hazen. - Przerażające jest dodawanie jej do napojów energetycznych, tym bardziej że uwielbia je młodzież.

Frank Sacks, profesor zajmujący się prewencją chorób układu krążenia z harwardzkiej Szkoły Zdrowia Publicznego, uważa, że praca dr. Hazena jest imponująca. - To pięknie zaplanowany eksperyment łączący badania z udziałem ludzi i zwierząt. Nie widzę powodu, żeby w niego wątpić, ale rzeczywiście wyniki są dość niesamowite - mówił w komentarzu dla "New York Timesa". Wyniki badań publikuje pismo "Nature Medicine".

Czy to znaczy, że mamy pożegnać się ze średnio wysmażonym stekiem? - Skąd! Mięso zawiera m.in. białka i witaminy z grupy B, które są niezbędne dla zdrowia - przekonuje Hazen, który sam steki lubi.

- Kiedyś jadłem czerwone mięso pięć na siedem dni w tygodniu. Teraz ograniczyłem się jednak do jednego kawałka raz na dwa tygodnie - śmieje się.



19:12, iveggy
Link
niedziela, 07 kwietnia 2013

Przedruk z Dziennika Zachodniego

 



Ponad dwadzieścia osób protestowało w niedzielę przed wejściem na teren Centrum Targowo-Konferencyjnego Expo Silesia w Sosnowcu-Zagórzu. Niedziela to ostatni dzień odbywających się tu od piątku targów łowieckich Expo Hunting. Zdaniem protestujących, łowiectwo to relikt przeszłości, a myślistwo nie jest potrzebne w dzisiejszych czasach.

- To jest niepotrzebne, ale myśliwi cały czas się przed tym bronią, żeby móc dalej zabijać. Jest nas mniej niż się spodziewaliśmy, ale chcemy pokazać, że jest grupa ludzi, która się z tym nie zgadza - mówi Jacek Stronciwilk z Kolektywu Śliwka, czyli Śląskiej Inicjatywy Wegańskiej.

Uczestnicy protestu wykrzykiwali swoje hasła m.in. "Raz, dwa, trzy i cztery - dość tych morderstw do cholery". Mieli też transparenty z napisami "Życie to cud - nie zabijaj", "Myśliwi - leczcie kompleksy terapią, nie zabijaniem" czy "Mały penis - spróbuj polowania". 




20:44, iveggy
Link
sobota, 30 marca 2013

Akcja "Nie dla uboju rytualnego w Polsce" nadal trwa (link).

W ramach tej akcji wysłałam maile do wszystkich posłów, wyrażając swój sprzeciw przeciwko legalizacji uboju rytualnego... najchętniej zdelegalizowałabym ubój jako taki, ale nasi rodzimi "kongresmeni" raczej nie wiedzieliby, o czym mówię - chociaż może się mylę... otrzymałam bowiem dwa bardzo miłe maile zwrotne - od Prof. dr hab. Tadeusza Iwińskiego i posłanki Anny Sobeckiej.

Otrzymałam jeszcze jednego maila, od posła Marka Sawickiego. Poseł Sawicki musiał mieć ciężkie dzieciństwo, dostał się na studia wtedy, kiedy liczyły się przede wszystkim punkty za kiepskie pochodzenie... Według wikipedii, poseł Sawicki ma gospodarstwo rolne, kiedyś był nawet wójtem gminy Repki... Potem wdarł się na szczyty, czyli został ministrem rolnictwa w rządzie Tuska, a w 2012 okazało się, że chłopskie pochodzenie nie pomogło i został odwołany ze stanowiska ministra rolnictwa i rozwoju wsi. To taki krótki życiorys posła, jasno pokazujący mój brak sympatii.

 

Czym jest ubój rytualny? Jest to powolne zabijanie zwierzęcia (tak aby nie straciło przytomności do ostatniej chwili życia), które następnie zostanie zjedzone przez tych, którzy przestrzegają rytuałów religijnych - muzułmańskich i żydowskich... Zwierzę cierpi czasami godzinami, kiedy się wykrwawia, i mogę was zapewnić, ze nie leży sobie w wygodnym łóżeczku, ale często żywcem wisi na hakach... smacznego.

 

"Ponad pół miliona krów, byków i cieląt (cielęta cierpią najdłużej) jest okrutnie mordowanych w Polsce (rocznie) na zlecenie i za pieniądze ortodoksyjnych wyznawców poglądu, że jest miłosierny i sprawiedliwy Bóg, który bezwzględnie wymaga od nich, aby makabrycznie torturowali zwierzęta.

(…) Bo nie chodzi przecież o żadną ochronę praw mniejszości wyznaniowych czy etnicznych. Chodzi o wielkie pieniądze. O interes peeselowskiej klienteli. Już ponad 20 polskich rzeźni prowadzi rytualny ubój i eksportuje mięso koszerne dla żydów i mięso halal dla muzułmanów." (cytat z gazety południowej-link)

 

Poseł Sawicki, mimo że na pewno jest bardzo zajęty posłowaniem, nie mógł się oprzeć, by nie odpisać na mojego maila - czyżby wiedział, że prowadzę bloga wegańskiego ;)

 

Ja napisałam w mailu kilka słów od siebie:

Weszliśmy do 21 wieku, a w Polsce jakieś wsteczne zachłanne na pieniądze grupy chcą legalizować ustawy należące do średniowiecza. Proszę o zgodne z etyką, świadomością i wykształceniem postępowanie - czyli odrzucenie wniosku o legalizację uboju  rytualnego - powolnych tortur świadomych istot.

Pan Sawicki odpisał:

Zgodnie z etyka ,świadomością i moralnoscia, zabraniamy uboju rytualnego. legalizujemy aborcji i eutanazji ,wprowadzamy homoseksualne związki partnerskie zezwalajac im na adopcję dzieci - Alleluja i do przodu

 

 

Wstyd mieć takich posłów i ministrów, prawdziwy wstyd...

Dla zrównoważenia nastroju rozczarowania, zacytuję fragment maila od posłanki Anny Sobeckiej:

Jednocześnie pragnę poinformować, że podczas 29 posiedzenia Sejmu, dnia 10.12. 2012 r. wystąpiłam z oświadczeniem w sprawie zakazu uboju rytualnego.

Oto jego treść:

Panie Marszałku,

Wysoka Izbo!

Przed kilkoma dniami dowiedziałam się, że posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego zbierają podpisy pod projektem nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, po to, aby zalegalizować rytualny ubój zwierząt.

Wykonując z woli Narodu Polskiego mandat Posła na Sejm RP stanowczo protestuję przeciw wszelkim działaniom zmierzającym do legalizacji uboju zwierząt bez wcześniejszego ich ogłuszenia, tzw. uboju rytualnego.

Dwa tygodnie temu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że rozporządzenie ministra rolnictwa, dopuszczające ubój rytualny, jest niezgodne z ustawą zasadniczą. Albo udajemy, że tu, w Sejmie, bawimy się w demokrację, albo to jest prywatny folwark kilku panów, którzy chcą kosić kasę na eksporcie dziesiątek tysięcy ton mięsa pochodzącego od zarżniętych na żywca zwierząt.

Napawa mnie niewypowiedzianym smutkiem fakt, że wśród nas, posłów jest również kierownik zakładów mięsnych „Mościbrody”, który w swoim przedsiębiorstwie stosuje ten typ uboju, zabronionego z mocy ustawy.

Z tej trybuny oświadczam, że nigdy nie przyłożę ręki do takiego okrucieństwa i od tej pory nie ustanę w protestach przeciw wszelkim próbom legalizacji uboju rytualnego w Polsce!

Poniżej podaję również odnośnik do audiowizualnego formatu mojej wypowiedzi.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/profanacja-polskiej-swietosci/

Korzystając z okazji na czas zbliżających się Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, proszę przyjąć moje najserdeczniejsze życzenia, zdrowych, radosnych, pełnych miłości Świąt Wielkanocnych.

Z poważaniem

Anna Sobecka

Poseł na Sejm RP

 

niedziela, 17 marca 2013

Brytyjska organizacja The League Against Cruel Sports (Liga przeciwko okrutnym sportom) wykorzysta zdalnie sterowane drony, wyposażone w kamery,  do walki z nielegalnymi polowaniami na dzikie zwierzęta.

 

Joe Duckworth, dyrektor organizacji, powiedział: Jest to bardzo ekscytujące, że jesteśmy pierwszą organizacją broniącą zwierząt w Wielkiej Brytanii, która wykorzysta technologię dronów. Jesteśmy przekonani, że dzięki tej technologii uda nam się oddać w ręce sprawiedliwości przestępców niszczących dziką przyrodę.



http://rt.com/news/uk-drones-animals-hunting-374/

02:20, iveggy
Link
czwartek, 21 lutego 2013

Przedruk z Gazety Wyborczej:

Wielki błąd medycyny?

Medycyna popełnia wielki i kosztowny błąd, wypróbowując na myszach każdy nowy lek. Okazało się, że niektóre szkodzą gryzoniom, ale nie nam

"Przeprowadziliśmy obiecujące badania na myszach. Nie da się ich bezpośrednio przełożyć na ludzi, ale wyniki można odnieść do człowieka" - tak najczęściej swoje odkrycia tłumaczą naukowcy. Ale teraz, po dekadach doświadczeń z gryzoniami, które traktowano jako dobry model ludzkich chorób, okazało się, że to może być ślepa uliczka. Przynajmniej w przypadku części chorób. Niestety, to jest bardzo ważna część - obejmuje schorzenia, które mają podłoże zapalne.

Wśród naukowców zawrzało.


Z sepsą nie ma żartów


Zaczęło się od eksperymentów, które trwały 10 lat, angażując prawie 40 naukowców z ośrodków rozproszonych po całych Stanach Zjednoczonych. Uczeni pobierali w tym czasie białe krwinki od setek pacjentów z oddziałów intensywnej terapii przyjętych do szpitala z ciężkimi oparzeniami, uszkodzeniami ciała i takich, u których doszło do rozwoju sepsy. Chcieli ustalić, jakie geny są włączane przez białe krwinki w odpowiedzi na zagrażające życiu sytuacje.


Sepsa (inaczej zwana posocznicą) jest specyficzną reakcją organizmu na zakażenie. Nie jest samodzielną chorobą, ale zespołem ogólnoustrojowej reakcji zapalnej. Najczęściej przyczyną sepsy są infekcje w obrębie jamy brzusznej, zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i infekcje układu moczowego.


Na sepsę co roku w USA zapada 750 tys. osób, od 25 do 50 proc. z nich umiera. Po chorobach układu krążenia są drugą przyczyną śmierci na oddziałach intensywnej opieki medycznej. Do rozwoju sepsy na tych właśnie oddziałach dochodzi najczęściej ze względu na ciężki stan chorych oraz liczbę inwazyjnych zabiegów potrzebnych do ratowania im życia. W Polsce od niedawna prowadzi się badania na temat posocznicy - częstość jej występowania na oddziałach intensywnej terapii wynosi około 30 proc.


Sepsa rozwija się, gdy układ odpornościowy chorego nadmiernie zareaguje na pojawienie się w ciele (czasem niegroźnych dla zdrowego człowieka) bakterii, wirusów, grzybów lub białek uwolnionych z uszkodzonych komórek ciała, jak dzieje się w wyniku urazów lub oparzeń. Komórki immunologiczne uwalniają wtedy własne białka w tak ogromnych ilościach, że nie mieszczą się one w naczyniach włosowatych i zaczyna przez nie wyciekać osocze krwi (surowica).


Pacjentowi spada ciśnienie, narządy są coraz gorzej ukrwione i dotlenione, przestają pracować. W takich sytuacjach pomimo wysiłków lekarzy często nie udaje się opanować sytuacji i chory umiera.


Leczenie sepsy jest długotrwałe i wymaga dużych nakładów finansowych - w USA wydaje się na to 17 mld dol. rocznie. Szuka się więc intensywnie leków, które zatrzymałyby rozwój reakcji zapalnej.


A gdzie badania na myszach?


Amerykanie odkryli kilka ciekawych wzorców i zebrali masę danych. Z wzoru aktywności niektórych genów można nawet próbować przewidzieć, który z pacjentów ma większe szanse na przetrwanie, a który trafi na oddział, walcząc o życie. Już samo to jest tak ekscytujące, by pracę z otwartymi ramionami przyjęły prestiżowe pisma naukowe. Ale z tym był kłopot. Uczeni próbowali opublikować swoje badania w kilku takich pismach, jednak odpowiedź zawsze była ta sama: "A gdzie badania na myszach, które potwierdzają taką, a nie inną aktywność wybranych genów?".


- Recenzenci przywykli do tego, że zawsze mają dołączone wyniki badań na myszach. To na ich podstawie uznają, czy praca jest warta zachodu, czy nie - tłumaczył w wywiadzie dla "New York Timesa" główny autor Ronald Davis, genetyk z Uniwersytetu Stanforda. - Tak bardzo skupiamy się na leczeniu myszy, że zapominamy o tym, że tu chodzi o leczenie człowieka - dodaje.


- I zaczęliśmy się zastanawiać, czy rzeczywiście to samo dzieje się z genami u myszy i u człowieka? - mówi Davis. Naukowcy zaczęli szukać spodziewanych podobieństw. Kiedy zebrali dane, okazało się że... nie ma żadnych.


- Zgłupieliśmy - opowiada Davis. Nie dość, że odpowiedniki tych samych genów u ludzi i myszy działały według innego schematu (gdy u gryzoni jedne geny były włączone, u ludzi miały zmniejszoną aktywność lub wręcz były zablokowane), to jeszcze uczeni odkryli, że u myszy oparzenia, urazy ciała, sepsa nie włączały tego samego "bezpiecznika". U ludzi w tych trzech sytuacjach jest on podobny, czyli włączają się podobne geny, a u myszy za każdym razem był to inny wzór aktywności genów.


To akurat pocieszające, bo jeśli już ktoś wymyśli dla człowieka lek hamujący reakcję zapalną organizmu na oparzenia, to prawdopodobnie będzie on skuteczny także w przypadku urazów ciała i sepsy.

Coś z tą pracą jest nie tak

Zatem myszy kiepsko naśladują ludzkie choroby zapalne i wygląda na to, że miliardy dolarów na dotychczasowe badania mogły zostać wyrzucone w błoto.

- Stało się dla nas jasne, dlaczego testowane obecnie leki, których zadanie polega na zahamowaniu reakcji zapalnej u osób w stanie krytycznym, nie działają. Dawały obiecujące rezultaty u gryzoni, a ludziom nie tylko nie pomagały, ale mogły nawet zwiększyć gwałtowność reakcji i doprowadzić do śmierci pacjenta! - denerwuje się Davis.

Kolejną pracę - dowodzącą, że myszy i ludzie mają inny wzór aktywności genów biorących udział w reakcji zapalnej - Amerykanie próbowali opublikować w "Science" i "Nature". Oba pisma ją odrzuciły, choć autorom nie wytknięto żadnych błędów.

- Najczęściej odpowiadano, że z naszą pracą "musi być coś nie tak" - zżyma się dr H. Show Warren, specjalista od sepsy z publicznego szpitala w Massachusetts, jeden ze współautorów publikacji.

Wreszcie do druku przyjęło ją pismo "Proceedings of the National Academy of Sciences". Ukazała się w ubiegłym tygodniu i rozpętała burzę w naukowym świecie.

Nie brakuje sceptyków, którzy nie wierzą w te wyniki i doszukują się błędów, więcej jest jednak entuzjastów. Ich zdaniem powinna zmienić się cała dotychczasowa procedura testowania nowych leków i metody badania chorób. Firmy dające pieniądze na badania nad nowymi lekami pewnie dwa razy się zastanowią, zanim przekażą fundusze na badania według dawnych zasad.

Myszy bakterii się nie boją

Dlaczego wcześniej nie zauważono tego, że mysz to nie człowiek? Okazuje się, że nie ma systematycznych badań dowodzących, że mysie modele chorób zapalnych dobrze odzwierciedlają ludzkie schorzenia.

"Ewolucja układu odpornościowego każdego gatunku jest kształtowana przez mikroorganizmy, z jakimi się on styka" - piszą Amerykanie. "Można było podejrzewać, że myszy mają inne mechanizmy uruchamiania reakcji zapalnej, ponieważ bardzo trudno jest doprowadzić je do śmierci w wyniku bakteryjnego zakażenia. Letalna dawka endotoksyn bakteryjnych u myszy to dla większość laboratoryjnych szczepów 5-25mg/kg, tymczasem u ludzi dawka 30 ng/kg (milion razy mniejsza) wywołuje ciężką reakcję i szok organizmu".

Najwyraźniej myszy potrafią w przypadku zakażenia wyciszyć geny odpowiedzialne za powstawanie reakcji zapalnej, ludzie nie. Gdyby naukowcy zastanowili się, czemu gryzonie są tak odporne na bakterie, może odkryliby coś, co także nas wzmocni.

Wyniki tych badań nie przekreślają użyteczności mysich modeli w medycynie w ogóle. Jednak - jak twierdzą autorzy pracy - rodzą kłopotliwe pytania o inne choroby angażujące układ odpornościowy - nowotwory czy nawet choroby serca.




http://wyborcza.pl/1,75476,13432102,Wielki_blad_medycyny_.html

 



14:15, iveggy
Link
sobota, 26 stycznia 2013

 

Tylko kilka dni nam zostało na wyrażenie sprzeciwu.

 

Przedruk z www.tvpparlament.pl

Jest projekt ws. legalizacji uboju rytualnego

Rządowy projekt noweli ws. ochrony zwierząt przekazano do konsultacji społecznych. Organizacje mają tydzień na jego zaopiniowanie – powiedziała dyrektor biura prasowego resortu rolnictwa Małgorzata Książyk. Nowe przepisy legalizują ubój rytualny w Polsce.

Zmiana ustawy ma polegać na włączeniu unijnych przepisów do polskiego prawa. Ministerstwo rolnictwa proponuje wprowadzenie przepisu, który umożliwi stosowanie wprost art. 4 ust. 1 i ust. 4 unijnego rozporządzenia 1099/2009. Przepis ten dopuszcza ubój bez ogłuszania, zgodny z wymogami religijnymi.

Projekt kilka dni temu był rozpatrywany przez Komitet Stały Rady Ministrów, po czym z uwagami legislatorów rządowych wrócił do ministerstwa rolnictwa. Obecnie poprawiona i uzgodniona wersja trafiła do organizacji społecznych i związkowych, czyli do tzw. konsultacji społecznych.


Od 1 stycznia w Polsce nie ma przepisów, które zezwalałyby na ubój rytualny, czyli bez ogłuszania zwierząt. Wcześniej był on dokonywany na podstawie przepisów rozporządzenia ministra rolnictwa z 2004 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł pod koniec listopada, że rozporządzenie jest jednak sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt, a przez to z konstytucją. Zgodnie z jego orzeczeniem zakwestionowany przepis rozporządzenia stracił moc 31 grudnia 2012 r.

Obowiązująca ustawa o ochronie zwierząt pozwala na ubój tylko z ogłuszeniem. Natomiast od 1 stycznia tego roku weszło w życie unijne rozporządzenie, które dopuszcza ubój zgodnie z wymogami religijnymi w krajach UE. Politycy i prawnicy mają różne zdanie co do tego, który z przepisów obowiązuje w naszym kraju.

Dyrektor Instytutu Nauk Prawnych PAN prof. dr hab. Władysław Czapliński mówił w styczniu, że „rozporządzenie unijne ma absolutne pierwszeństwo przed ustawą, co wynika z art. 91 ust. 3 konstytucji”. Podobnego zdania jest były minister rolnictwa Marek Sawicki. Natomiast minister rolnictwa Stanisław Kalemba uważa, że aby zalegalizować ubój rytualny, konieczna jest zmiana ustawy o ochronie zwierząt.

Zdaniem szefa resortu rolnictwa ubój rytualny w Polsce powinien być możliwy ze względu na grupy wyznaniowe, ale również z powodów gospodarczych. Według Kalemby eksport mięsa z uboju rytualnego drobiu i bydła daje 1,2–1,5 mld zł rocznie, a także ok. 4–5 tys. miejsc pracy.

Natomiast organizacje zajmujące się ochroną zwierząt podkreślają, że ubój rytualny bydła polega na zabijaniu przez poderżnięcie gardła bez wcześniejszego pozbawienia świadomości. Wskazują też, że ubój z zasady nie jest humanitarny, ale ten jest szczególnie okrutny.

Taki ubój prowadzą 22 państwa UE.

 

http://www.tvpparlament.pl/aktualnosci/jest-projekt-ws-legalizacji-uboju-rytualnego/9842925

17:30, iveggy
Link
wtorek, 08 stycznia 2013

 

Brigitte Bardot zagroziła, że jeśli dwa słonie (Baby i Nepal) należące do francuskiego cyrku, przebywające w Liońskim Zoo, chore na gruźlicę, zostaną zabite, zrzecze się obywatelstwa francuskiego na rzecz rosyjskiego - podobnie jak to już uczynił Gerard Depardieu.

Ciekawe, jak zmieniają się układy polityczne, niegdysiejsza Rosja występująca w roli ciemiężyciela, dzisiaj jest jednym z ostatnich krajów broniących się przed przejęciem przez wielkie korporacje i banki (poza Wenezuelą i chyba Ekwadorem).

 

 

 



http://www.thetimes.co.uk/tto/news/world/europe/article3649100.ece

21:34, iveggy
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
i-phonecasino.co.uk